Aktualności (37) powiązane z gorącym tematem Copa del Rey 2009/10
2010.05.20, godz. 00:24, Qras / RealMadrid.pl
El Sevilla, campeón! Zespół z Andaluzji pokonał stołeczne Atlético 2:0 w finale rozgrywek o Puchar Króla, w meczu rozegranym na Camp Nou w Barcelonie. Strzelcami bramek Diego Capel i Jesús Navas.
Gole skrzydłowych Sevilli spięły zwycięską klamrą finałową potyczkę w mieście Gaudiego. Diego uderzył celnie w już w 5. minucie spotkania, Jesús zakończył mecz golem w minucie 92.
Podopieczni trenera Antonio Álvareza zasłużyli na zwycięstwo, przede wszystkim lepszą organizacją gry i pomysłem na zneutralizowanie rywala. Sąsiedzi Realu Madryt z Vicente Calderón rzadko potrafili zagrozić bramce Palopa. Bohaterowie z Hamburga najwyraźniej byli zmęczeni.
Sevilla zdobyła Puchar Króla po raz piąty w historii. Dla prezesa José Maríi del Nido to drugi, po wywalczonym w ostatniej minucie meczu ostatniej kolejki ligowej awansie do eliminacji Ligi Mistrzów, powód do radości. Tym bardziej, że sukcesy te mają miejsce w nieciekawych dla prezesa Palanganas czasach, gdyż toczy się przeciwko niemu postępowanie sądowe w sprawie korupcji, z możliwym wyrokiem 13 lat więzienia dla byłego prawnika prezesa... Atlético, Jesúsa Gila.
Nie czas to jednak na sprawy przykre; jak tydzień temu madryckie Atlético cieszyło się ze zwycięstwa nad Fulham w finale Ligi Europejskiej, tak dziś cieszy się Sevilla ze zwycięstwa nad Atlético w finale Pucharu Hiszpanii. W końcu nie od parady na mistrzowskiej fotografii zawodnicy zwycięskiej drużyny dzierżą w dłoniach kapelusze na cześć sternika klubu z Estadio Ramón Sánchez Pizjuán.
Atlético: De Gea; Ujfaluši, Perea, Domínguez, Antonio López; Reyes, Assunçao (Raúl García, m.61), Tiago Mendes, Simao Sabrosa (Jurado, m.61); Agüero, Forlán.
Sevilla: Palop; Konko, Squilaci, Escudé, Luna; Navas, Renato (Lolo, m.90+3), Zokora, Capel (Peroti, m.88); Negredo (Romaric, m.68), Kanouté.
Bramki: 0-1, m.5: Capel. 0-2, m.92: Navas.
Sędzia: Mejuto González
Żółte kartki: Renato (m.6), Luna (m.35), Squilaci (m.62),Ujfaluši (m.70), Kanouté (m.84), a Palop (m.86).
Camp Nou: 93 tysiące widzów, 50 tysięcy kibiców Atlético, 35 tysięcy kibiców Sevilli.
Getafe CF 1:0 Sevilla FC
Bramki:
1:0, Soldado, 52’
Zawodnicy Getafe już przed meczem wiedzieli, że odrobienie strat z Sánchez Pizjuán będzie bardzo trudne. Mimo to podopieczni Míchela nie złożyli broni i od pierwszej minuty zaatakowali gości z Andaluzji. Już pięć minut po rozpoczęciu meczu wyśmienitą okazję zmarnował Roberto Soldado, którego uderzenie w fantastyczny sposób wybronił Andrés Palop.
Dwie minuty później przyjezdnych uratowała poprzeczka, a próbował ponownie Soldado. Po kwadransie gospodarze znów stworzyli sobie dogodną sytuację - Parejo zagrał do Soldado, Soldado zagrał do Parejo i Hiszpan stanął oko w oko z Palopem, niestety, portero Sevilli był w tym meczu w wybornej dyspozycji. Zawodnicy Manolo Jiméneza byli tłem dla świetnie grającego w tym meczu Getafe.
Po przerwie obraz gry się nie zmienił - Sevilla się broniła, a Getafe naciskało. W pięćdziesiątej drugiej minucie wreszcie piłka wpadła do siatki - dośrodkowanie Mané ładnym strzałem głową wykończył seryjnie marnujący w tym meczu dogodne okazje Soldado. Po godzinie gry nadarzyła się kolejna świetna sytuacja dla Azulones - na pełnym biegu w szesnastkę Sevilli wpadł nie kto inny jak Soldado, jednak jego uderzenie zdołał sparować San Palop.
W szał radości kibiców przyjezdnych mógł wprawić Diego Perotti, jednak jego uderzenie z rzutu wolnego świetnie wybronił Óscar Ustari. W ostatniej minucie spotkania na strzał rozpaczy z około dwudziestu pięciu metrów zdecydował się Derek Boateng, ale niestety dla gospodarzy w bramce rywali stał tego dnia Andrés Palop.
Dramat na przedmieściach Madrytu. Wszyscy bowiem zdają sobie sprawę z tego, że gdyby w środę w bramce Sevilli stał ktoś inny niż Andrés Palop, wynik byłby inny. Wiele zmarnowanych okazji, w szczególności przez Roberto Soldado. Ostatecznie jednak Getafe odpada z Pucharu Hiszpanii, a Sevilla jako pierwsza melduje się w finale.
Arbiter: Iturralde González
Miejsce: Coliseum Alfonso Pérez
Pierwszy mecz: 0:2
Awans: Sevilla FC
Getafe CF: Ustari; Torres (Cortés, 46’), Díaz, Rafa (Miku, 83’), Mané; Boateng, Casquero; León, Parejo (Albín, 71’) Manu; Soldado
Sevilla FC: Palop; Adriano, Escudé, Cala, Navarro; Zokora, Romaric (Duscher, 60’); Navas, Renato, Perotti (Fazio, 90’); Fabiano (Kanouté, 79’)
Kartki:
Żółte: Boateng, Soldado, Mané (Getafe) - Palop, Cala, Navarro, Romaric, Fabiano (Sevilla)
Czerwone: -

Racing Santander 3:2 Atlético Madryt
Bramki:
1:0, Valera (sam.), 2’
1:1, Moratón (sam.), 7’
1:2, Jurado, 51’
2:2, Xisco, 89’
3:2, Tchité, 90+1’
Przed rewanżowym spotkaniem na El Sardinero zapewne ani kibice, ani też piłkarze Racingu nie wierzyli w to, że mogą odrobić czterobramkową stratę z Madrytu. Gospodarze jednak walczyli, chcieli pożegnać się z rozgrywkami w jak najlepszym stylu. Po dwóch minutach meczu fani Verdiblancos zobaczyli światełko w tunelu - rzut rożny bił Sergio Canales, Hiszpan zdecydował się na mocne dośrodkowanie w pole karne, a tam niefortunną interwencją "popisał" się Juan Valera, który wpakował piłkę do własnej bramki.
Niestety, radość miejscowych nie trwała długo - już pięć minut później wyczyn zawodnika Atlético skopiował Maratón, który również wpakował piłkę do swojej bramki. Do przerwy obie strony stworzyły sobie kilka dobrych okazji, jednak dobrze spisywali się bramkarze obu drużyn.
Po przerwie goście ze stolicy rzucili się do ataku - sześć minut po wznowieniu gry przez arbitra koronkową akcję rozegrał José Jurado z Sergio Agüero, obaj zawodnicy kilkoma podaniami rozmontowali defensywę gospodarzy. Akcję skończył ten pierwszy, pewnym strzałem z ośmiu metrów nie dał szans golkiperowi Racingu. W sześćdziesiątej dziewiątej minucie pan Alberto Mallenco wyciągnął z kieszeni czerwony kartonik - z boiska za faul na rezerwowym Ibrze wyleciał Christian.
Po tym wydarzeniu Atlético wyraźnie się rozluźniło i szybko straciło dwie bramki. Minutę przed końcem spotkania dobrym uderzeniem zza pola karnego popisał się Xisco, a już w doliczonym czasie gry wynik ustalił Tchité. Racing z pucharem pożegnał się z honorem, gracze tej drużyny walczyli bowiem do końca. Madrycka ekipa jest zaś drugim finalistą Copa del Rey. Finał zostanie rozegrany dopiero dwudziestego szóstego maja.
Arbiter: Alberto Mallenco
Miejsce: El Sardinero
Pierwszy mecz: 0:4
Awans: Atlético Madryt
Racing Santander: Mario; Crespo (Oriol, 46’), Moratón, Torrejón, Christian; Munitis (Diop, 57’), Colsa, Lacen, Canales (Serrano, 73’); Xisco, Tchité
Atlético Madryt: De Gea; Ujfaluši, Perea, Domínguez, López; Assunçao, Tiago (García, 58’); Valera, Jurado, Reyes (Simão, 66’); Agüero (Ibra, 63’)
Kartki:
Żółte: Moratón, Lacen, Colsa (Racing Santander) - Reyes (Atlético Madryt)
Czerwone: Christian, 69’ (Racing Santander)
Jak podaje Cadena SER, finał Copa del Rey zostanie rozegrany prawdopodobnie na Estadio Santiago Bernabéu. Mecz odbędzie się 26 maja. Hiszpańska Federacja Piłkarska musi jedynie ustalić, czy obydwie ze stron zgadzają się na proponowane miejsce. Sevilla będzie za, gdyż trzy lata temu właśnie na tym obiekcie pokonała Getafe. Jeśli nie wydarzy się cud, to drugim finalistą będzie Atlético Madryt, które w pierwszym spotkaniu rozgromiło Racing 4:0. Dla Rojiblancos byłaby to okazja do zdobycia tytułu na stadionie odwiecznego i zarazem lokalnego rywala.
Dla Realu Madryt byłaby to okazja, aby chociaż przez chwilę ugościć Puchar Hiszpanii na własnym obiekcie, gdyż ostatni raz Królewscy mogli cieszyć się ze zwycięstwa w tych rozgrywkach w 1993 roku. Jedyną przeszkodą może być fakt, iż w tym samym czasie odbędzie się finał Ligi Mistrzów i UEFA nie pozwoli na rozegranie dwóch meczów w tym samym tygodniu, jednakże Hiszpańska Federacja spróbuje zdobyć pozwolenie.
Dzisiaj odbyło się losowanie par 1/8 finału Copa del Rey, a także możliwych starć w ćwierćfinałach oraz półfinałach turnieju. Jak wiemy, wśród losowanych drużyn nie było niestety Realu Madryt, który odpadł już w 1/16 finału po dwumeczu z AD Alcorcón. Bez wątpienia najciekawszym starciem w 1/8 finału Copa del Rey będzie pojedynek pomiędzy Barceloną a Sevillą. Pierwszy mecz odbędzie się na Camp Nou, natomiast rewanż na Sánchez Pizjuán. Jakby tego było mało, zwycięzca tej pary w półfinale trafi na równie silną Valencię lub Deportivo.
Kibiców Realu Madryt na pewno interesuje fakt, że pogromca Królewskich w 1/16 finału - Alcorcón - zmierzy się z Racingiem Santander. Teraz pozostaje nam jedynie żałować, że Blancos zabrakło zaangażowania w dwumeczu z trzecioligowcem, gdyż perspektywa pojedynku z Racingiem nie byłaby taka zła. Ponadto w ćwierćfinale mógłby nam przypaść ktoś z pary Hércules - Osasuna. Droga do półfinału mogła zatem być bardzo prosta i przyjemna.
Pary 1/8 finału Copa del Rey:
Hércules CF - CA Osasuna
Celta Vigo - Villarreal CF
FC Barcelona - Sevilla FC
Recreativo Huelva - Atlético Madryt
Málaga CF - Getafe CF
Rayo Vallecano - RCD Mallorca
AD Alcorcón - Racing Santander
Valencia CF - Deportivo La Coruña
Pary ćwierćfinałowe:
Valencia / Deportivo - Barcelona / Sevilla
Rayo / Mallorca - Málaga / Getafe
Alcorcón / Racing - Hércules / Osasuna
Recreativo / Atlético - Celta / Villarreal
Pary półfinałowe:
Recreativo / Atlético / Celta / Villarreal - Alcorcón / Racing / Hércules / Osasuna
Valencia / Deportivo / Barcelona / Sevilla - Rayo / Mallorca / Málaga / Getafe
W sytuacji, gdy na grę Królewskich można spuścić zasłonę milczenia, ciężko się patrzy, jak inni faworyci nie zawodzą swoich kibiców. A tak właśnie było tym razem. Świetne widowiska stworzyli piłkarze Atlético Madryt, Sevilli i Barcelony. Nie mniejszych atrakcji dostarczyły kibicom chociażby zespoły Racingu Santander czy Rayo Vallecano. W Pucharze Króla sytuacja zaczyna się powoli klarować. Przed nami 1/8 finału, a tam kolejne zacięte boje.
Atlético Madryt – UD Marbella 6:0 (Jurado 11’, Sinama-Pongolle 15’, Maxi Rodríguez 22’, 30’, 46’, 62’)
Arbiter: Javier Estrada Fernández
Miejsce: Vicente Calderón
Pierwszy mecz: 2:0
Awans: Atlético Madryt
Teatr jednego aktora na Vicente Calderón. Los Rojiblancos nie mieli problemu z rozprawieniem się z trzecioligowcem, a katem Marbelli okazał się Maxi Rodríguez, który jeszcze w przed przerwą dwa razy zdołał pokonać bramkarza gości. Po zmianie stron dołożył kolejne dwa gole i zawodnicy Marbelli mogli pakować walizki. Ich przygoda z Pucharem Króla się zakończyła. Dla piłkarzy ze stolicy Hiszpanii to najwyższe zwycięstwo w tych rozgrywkach od sezonu 1959/60, kiedy pokonali Elche 8:0.
Valencia CF – CD Alcoyano 2:2 (Marchena 4’, Žigić 16’ – Victor Curto 40’, Carpio 84’)
Arbiter: Ramírez Domínguez
Miejsce: Mestalla
Pierwszy mecz: 1:0
Awans: Valencia CF
Nietoperze postarali się, aby kibicom nie zabrakło emocji. Co prawda po nieco ponad kwadransie gry wydawało się, że mecz skończy się pogromem. Gospodarze zdążyli trzy razy umieścić piłkę w siatce, z czego raz gol nie został uznany. Jednak mniej utytułowani rywale nie zamierzali się poddać. Pięknym lobem Miguela Moyę pokonał Victor Curto. Dwie minuty później czerwoną kartkę zobaczył Alexis. Druga odsłona meczu to kolejne ataki Alcoyano, które oczekiwany rezultat przyniosły dopiero w 84. minucie. Na szczęście dla podopiecznych Unaia Emery’ego wynik już się nie zmienił i mogli cieszyć się z awansu do 1/8 finału.
Deportivo La Coruña – Real Murcia 0:0
Arbiter: Teixeira Vitienes
Miejsce: Riazor
Pierwszy mecz: 1:0
Awans: Deportivo La Coruña
Jednobramkowa zaliczka z Murcii okazała się wystarczająca dla Biało-Niebieskich. Początkowo gospodarze chyba zlekceważyli rywala, myśląc, że przejdą przez mecz w spacerowym tempie. Goście sprowadzili ich na ziemię, kiedy zaczęli coraz częściej zagrażać bramce Manu. Podziałało to trzeźwiąco na zawodników Miguela Ángela Lotiny. Odzyskali inicjatywę, a najlepszą okazję do przypieczętowania awansu mieli kwadrans przez końcem spotkania. W polu karnym sfaulowany został Adrian López, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Sergio, ale spudłował w fatalnym stylu. Remis utrzymał się do końca spotkania.
Málaga CF – Real Saragossa 0:0
Arbiter: Mateu Lahoz
Miejsce: La Rosaleda
Pierwszy mecz: 1:1
Awans: Málaga CF
Máladze udało się przejść do następnej fazy, nie przerywając serii dziesięciu meczów bez zwycięstwa. Pierwsza połowa należała zdecydowanie do gospodarzy. Szczególnie groźny pod bramką Los Blanquillos był duet napastników Málagi, Nabil Baha - Fernando Forestieri. W drugiej części spotkania coraz śmielej poczynali sobie przybysze ze stolicy Aragonii. Jednak bez zarzutu spisywał się golkiper Málagi, Roberto Santamaría. Drużyna, która w La Liga zdobyła zaledwie pięć punktów w dziesięciu meczach, zdołała utrzymać bezbramkowy remis, dający jej awans do 1/8 finału.
CA Osasuna – Xerez CD 1:0 (Dady 79’)
Arbiter: Alfonso Álvarez Izquierdo
Miejsce: Reyno de Navarra
Pierwszy mecz: 2:1
Awans: CA Osasuna
Beniaminkowi z Jerez de la Frontera w tym sezonie nie idzie - w tabeli ligowej zajmują przedostatnie miejsce. Nie poszło im także w Pucharze Króla, choć walczyli dzielnie. Swoich okazji nie wykorzystali między innymi Antoñito i Mario Bermejo. Bramkę jednak strzelili gospodarze. Dady popisał się znakomitym uderzeniem w okienko, nie dając szans bramkarzowi Niebieskich.
Real Madryt – AD Alcorcón 1:0 (Van der Vaart 81’)
Arbiter: Fernández Borbalán
Miejsce: Santiago Bernabéu
Pierwszy mecz: 0:4
Awans: AD Alcorcón
Opis meczu znajduje się tutaj
Sevilla FC – Atlético Ciudad de Lorqui 5:1 (Navas 51’, Kanoute 58’ (k.), Luis Fabiano 63’, Jose Carlos 65’, 87’ – Santamaría 46’)
Arbiter: José Luis González González
Miejsce: Ramón Sánchez Pizjuán
Pierwszy mecz: 4:2
Awans: Sevilla FC
Manita na Sánchez Pizjuán. Los Palanganas od pierwszych minut czuli się na boisku swobodnie, racząc kibiców całą gamą nieszablonowych zagrań i składnych akcji. Choć gola zdobyć im się nie udało, wszystko wskazywało na to, że po przerwie worek z bramkami się rozwiąże. I rzeczywiście tak się stało, ale nie za sprawą Andaluzyjczyków, bowiem to goście objęli prowadzenie. Potem jednak wszystko potoczyło się zgodnie z oczekiwaniami. Pięć bramek gospodarzy, w tym dwie rzadkiej urody, i zwycięstwo stało się faktem. Piłkarze Sevilli pokazali kawałek naprawdę dobrego futbolu.
Sporting Gijón – Recreativo Huelva 1:1, karne 2:4 (David Barral 2’ – Barrales 29’)
Arbiter: González Vázquez
Miejsce: El Molinón
Pierwszy mecz: 1:1
Awans: Recreativo Huelva
Jedyne spotkanie w tej fazie rozstrzygnięte w rzutach karnych. Wynik nie odzwierciedla przebiegu gry, bo to pierwszoligowcy z Gijónu zdecydowanie przeważali, często zmuszając do najwyższego wysiłku golkipera Recreativo. Jednak ich czujność został uśpiona. W jednej z nielicznych akcji zawodnicy z Huelvy doprowadzili do wyrównania po strzale głową Jéronimo Barralesa. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, więc arbiter zarządził rzuty karne. W decydującym momencie noga zadrżała De las Cuevasowi i Carmelo, co przekreśliło szanse na awans Stortingu.
CD Tenerife – Celta Vigo 0:1 (Danilo 82’)
Arbiter: Carlos Delgado Ferreiro
Miejsce: Heliodoro Rodríguez López
Pierwszy mecz: 1:2
Awans: Celta Vigo
Kolejny pierwszoligowiec wyeliminowany przez zespół z niższej klasy rozgrywkowej. Tym razem ofiarą padła drużyna z Teneryfy. Los Celestes przyjechali na Wyspy Kanaryjskie z handicapem w postaci jednobramkowej przewagi. W rewanżu potwierdzili swoją wyższość. Co ciekawe, pieczętującego awans gola udało im się zdobyć dopiero, gdy boisko z boiska został wyrzucony Vasco Fernandes.
Villarreal CF – UD Puertollano 1:0 (Rossi 74’)
Arbiter: Turienzo Álvarez
Miejsce: El Madrigal
Pierwszy mecz: 1:1
Awans: Villarreal CF
Puertollano okazało się dla Los Submarinos trudniejszym rywalem, niż mogłoby się wydawać. To gospodarze oddali więcej strzałów, ale chyba nie najlepiej tego dnia wycelowali swoje armaty, bo bramkarz Puertollano, Noé Calleja, większość strzałów odprowadzał wzrokiem. Na murawie musiał się pojawić niezawodny ostatnio Giuseppe Rossi, który zagwarantował swojej drużynie zwycięstwo i uspokoił kibiców na El Madrigal. Trzeba jednak przyznać, że defensywa Villarrealu nie pozostawała bezrobotna i tylko szczegóły zdecydowały, że w meczu nie padł remis. Warto odnotować czerwony kartonik dla obrońcy Puertollano, Pelegriny. Tego samego, który boisko musiał opuścić także w pierwszym meczu.
FC Barcelona – Cultural Leonesa 5:0 (Bojan 51’, 53’, Pedro 63’, Messi 64’, Xavi 72’)
Arbiter: Ayza Gámez
Miejsce: Camp Nou
Pierwszy mecz: 2:0
Awans: FC Barcelona
Po bezbarwnej grze w pierwszej połowie Blaugrana przebudziła się i po przerwie postanowiła szybko rozwiać wszelkie nadzieje rywali. Najpierw dwie bramki zaaplikował Bojan. Minęło dziesięć minut i na listę strzelców wpisał się Pedro. Na boisku pojawili się Messi i Xavi. Obaj również dołożyli po trafieniu. Kibice Barcelony mogą być usatysfakcjonowani. Małym nakładem sił, oszczędzając najlepszych zawodników i unikając poważniejszych kontuzji, udało się ich ulubieńcom zapewnić sobie udział w 1/8 finału.
RCD Espanyol – Getafe CF 1:1 (Iván Alonso 37’– Soldado 21’)
Arbiter: Paradas Romero
Miejsce: Cornellá-El Prat
Pierwszy mecz: 0:2
Awans: Getafe CF
Sobotnie niepowodzenie w meczu z Deportivo zawodnicy Getafe powetowali sobie w środę. Kiedy za sprawą Roberta Soldado objęli prowadzenie, jasne stało się, że szanse Espanyolu są minimalne. Wprawdzie gospodarze zdołali wyrównać, ale potrzebowali jeszcze trzech bramek, które przy dobrze dysponowanym Jordim Codinie były raczej niemożliwe do zdobycia. I rzeczywiście Codina nie dał się już zaskoczyć, pozbawiając Espanyol marzeń o 1/8 finału.
Athletic Bilbao – Rayo Vallecano 2:2 (Llorente 42’, Martinez 75’ – Collantes 62’, Albacar 78’)
Arbiter: Pérez Burrull
Miejsce: San Mamés
Pierwszy mecz: 0:2
Awans: Rayo Vallecano
Porażka na terenie rywala przed dwoma tygodniami podrażniła Basków, bo w rewanżu od razu ruszyli do odrabiania strat. Jednak wyjątkowo nieskuteczny tego dnia był Fernando Llorente. Z czasem zawodnicy Rayo przebudzili się, ale po jednej z ich akcji szybką kontrę przeprowadzili gospodarze. Teraz już Llorente nie zawiódł, choć trzeba przyznać, że miał sporo szczęścia, bo uderzona przez niego głową piłka wpadła do siatki po odbiciu od nogi obrońcy. Druga połowa również stała pod znakiem zmarnowanych okazji Athletiku. Piłkarskie przysłowie mówiące, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, w tym wypadku zadziałało, bo przyjezdni doprowadzili do wyrównania. Podopieczni Joaquína Caparrósa znowu wyszli na prowadzenie, ale i tym razem goście wyrównali. Ostateczny wynik: 2:2. Los Leones pożegnali się z Pucharem Króla.
RCD Mallorca – Real Valladolid 1:0 (Keita 39’)
Arbiter: Mejuto González
Miejsce: ONO Estadi
Pierwszy mecz: 1:2
Awans: RCD Mallorca
Dobrze spisująca się w tym sezonie Mallorca stanęła przed nie lada wyzwaniem. Pierwszy mecz nie ułożył się po myśli Los Barralets. Teraz było inaczej. Spotkanie przebiegało pod dyktando zespołu gospodarzy, w którym pierwsze skrzypce grał Alhassane Keita, strzelec jedynej bramki. Gdyby on i jego koledzy bardziej przyłożyli się do niektórych akcji, różnica bramkowa mogła wynieść co najmniej trzy gole. Goście nie stwarzali raczej zagrożenia pod w polu karnym Germana Luxa i zostali odprawieni z kwitkiem.
Racing Santander – UD Salamanca 4:1 (Tchité 37’, 44’ (k.), Murillo 57’ (sam.), Xisco 74’ – Perico 20’)
Arbiter: Muñiz Fernández
Miejsce: Campos de Sport del Sardinero
Pierwszy mecz: 0:1
Awans: Racing Santander
Zawodnicy Racingu wręcz musieli to wygrać. Słabe wyniki w La Liga i porażka w Salamance przyczyniły się do zwolnienia trenera Juana Carlosa Mandii. Jego miejsce na ławce zajęli tymczasowo Juanjo González i Fede Castaños. Od razu czekał ich poważny sprawdzian. Zanosiło się na to, że go obleją, kiedy Fabia Coltortiego pokonał Pedro Perico. Ale jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę do głosu doszedł Mohammed Tchité, który dwukrotnie zmuszał golkipera z Salamanki do wyciągania piłki z siatki. Tchité miał też spory udział w samobójczej bramce Murillo. Dzieła dokończył Xisco. Zawodnicy obu drużyn nie przebierali w środkach – sędzia pokazał aż jedenaście żółtych i dwie czerwone kartki.
UD Almería – Hércules CF 0:1 (Tiago Gomes 76’)
Arbiter: Rubinos Pérez
Miejsce: Juegos Mediterráneos
Pierwszy mecz: 1:2
Awans: Hércules CF
Przebieg dwumeczu można uznać za sporą niespodziankę. Almería, która potrafi sprawiać problemy hiszpańskim potentatom, nie sprostała w starciu z trzecią drużyną drugiej ligi. Kończący mecz w osłabieniu piłkarze z Andaluzji nie pokazali niczego, co pozwoliłoby im mieć nadzieję na awans. A Hércules to solidna ekipa, która może namieszać w tegorocznych rozgrywkach Pucharu Króla.
Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!
RealMadrid.pl daje Ci możliwość wyboru skórek!
Jeśli jesteś zdolnym grafikiem, znasz html oraz css i chcesz stworzyć własną skórkę napisz do nas