Aktualności (37) powiązane z piłkarzem: Daniel Opare
2010.08.17, godz. 19:55, Hyoga / RealMadrid.pl
José Mourinho już w niedzielę podał skład na dzisiejsze spotkanie ze Standardem Liège. Portugalczyk zdecydował, że na ławce rezerwowych zasiądzie Cristiano Ronaldo, który we wszystkich poprzednich meczach presezonu wychodził w pierwszej jedenastce. Od początku zagrali Iker Casillas, Álvaro Arbeloa, Raúl Albiol, Sergio Ramos, Royston Drenthe, Fernando Gago, Lass, Esteban Granero, Rafael van der Vaart, Karim Benzema i Gonzalo Higuaín.
Gospodarze na prowadzenie mogli wyjść już w 1. minucie - dośrodkowania z rzutu wolnego Stevena Defoura nie wykorzystał Eliaquim Mangala, którego strzał głową obronił Casillas. W 12. minucie na prowadzenie wyszedł klub z Madrytu - Lass dograł do wybiegającego na czystą pozycję Higuaína, Argentyńczyk tuż przed szesnastką został jednak powalony na ziemię. Do rzutu wolnego podszedł Van der Vaart i skierował futbolówkę do siatki.
Po tym golu Królewscy poczuli się pewniej, mieli przewagę i swobodnie rozgrywali piłkę. Okazji jednak nie było. Bramkę zdobyli zaś miejscowi - w 26. minucie Mangala pokonał Casillasa, arbiter gola jednak nie uznał. Powodem oczywiście pozycja spalona. Sto osiemdziesiąt sekund później przed szansą stanął Van der Vaart, ale jego uderzenie zdołał obronić bramkarz Standardu. Do końca pierwszej części spotkania już nic ciekawego się nie wydarzyło.
Na drugą połowę nie wyszli Casillas, Benzema, Granero, Drenthe, Albiol i Higuaín, na boisku zameldowali się zaś Jerzy Dudek, Cristiano Ronaldo, Marcelo, Sami Khedira, Ricardo Carvalho i Ángel Di María. W 55. minucie na skrzydle zaczarował Cristiano, dograł do Carvalho, ale ten uderzył zbyt lekko.
Po godzinie Mourinho delegował do gry Xabiego Alonso, Pedro Leóna i Sergio Canalesa, z murawy zeszli Lass, Gago i Van der Vaart. W 70. minucie przypomniał o sobie Di María - na skraju pola karnego ograł jednego z rywali i dograł na piąty metr do Leóna, uderzenie Hiszpana zostało jednak zablokowane. Królewscy przeważali, coraz częściej atakowali na bramkę Standardu.
W 77. minucie z prawego skrzydła ładnie dośrodkował Daniel Opare, a jeszcze ładniejszym uderzeniem głową popisał się Christian Benteke, pakując piłkę niemal w samo okienko bramki Dudka. W tej sytuacji krycie zgubił Carvalho. Blancos starali się atakować i w ostatnich dziesięciu minutach stworzyli sobie kilka dogodnych okazji. Próbowali Cristiano, León, a także dwukrotnie Di María, nic z tego - wynik nie uległ już zmianie.
Real Madryt zremisował ze Standardem Liège 1:1. Na pewno potrzeba jeszcze dużo czasu, aby Mourinho poukładał zespół. Królewscy przez większość spotkania nie mieli pomysłu na grę. Kilka ładnych akcji z takim przeciwnikiem, jak dziś, to zdecydowanie za mało.
Informacja RealMadrid.pl
Z powodu kłopotów z serwerem niemożliwe było przeprowadzenie relacji live ze spotkania. Jednocześnie informujemy, że podczas sezonu ligowego nie będzie takich problemów.
Standard Liège - Real Madryt 1:1 (0:1)
0:1, Van der Vaart, 12'
1:1, Benteke, 77'
Kartki: Higuaín, 42’ (żółta)
Standard Liège: Van Hout (Blazic, 46’); Opare, Mangala, Felipe, Pocognoli; Defour (Goreux, 59’), Witsel, Víctor Ramos, Bokanga (Carcela González, 71’); Pieroni (Danilo, 46’) y Grozav (Benteke, 46’)
Real Madryt: Casillas (Dudek, 46’); Arbeloa, Albiol (Carvalho, 46’), Ramos, Drenthe (Marcelo, 46’); Gago (Xabi Alonso, 60’), Lass (Canales, 60’); Van der Vaart (Pedro León, 61’), Granero (Cristiano Ronaldo, 46’); Benzema (Di María, 46’), Higuaín (Khedira, 46’).
"Casillas - Arbeloa, Albiol, Ramos, Drenthe - Granero, Gago, Lass, Van der Vaart - Benzema, Higuain - taki skład wybiegnie na murawę w meczu ze Standardem Liège", powiedział kilka dni temu José Mourinho. W porównaniu do ostatniej potyczki z Bayernem Monachium zabraknie kontuzjowanego Ezequiela Garaya oraz Ricardo Carvalho, Marcelo, Pedro Leóna, Xabiego Alonso, Samiego Khediry, Criatiano Ronaldo i Sergio Canalesa. Zapowiadane zmiany są spore, w okresie przygotowawczym należy jednak dawać szanse i ogrywać jak największą liczbę zawodników, decyzje Mourinho nie powinny więc dziwić. Przecież, jak mówi The Special One, "spotkania w okresie przygotowawczym służą budowaniu zespołu, a nie wygrywaniu".
Królewscy zebrali się dziś w Valdebebas punktualnie o godzinie 9.15. Powołani na spotkanie z belgijskim zespołem zostali, wraz ze sztabem technicznym, przewiezieni autobusem do Terminalu numer 3 lotniska Barajas w Madrycie, skąd o godzinie 10.00 odlecieli w kierunku Liège. Lądowanie zaplanowane było na godzinę 12.15. Niecałe siedem godzin później na Stade de Sclessin rozpocznie się czwarty przedsezonowy sprawdzian Los Merengues.
Popularna w Belgii Jupiler League zdążyła zainaugurować już rozgrywki, dlatego dzisiejszy rywal znajduje się w zupełnie innej sytuacji niż Real Madryt, okres przygotowawczy mając dawno za sobą. W spotkaniach ligowych Standard zanotował wygraną i dwa remisy, (bramki 8:5) i zajmuje obecnie szóstą pozycję w tabeli. W ostatnim sezonie kibice Les Rouches, Czerwonych, przeżywali sporą huśtawkę nastrojów. Zespół fatalnie spisał się na krajowym podwórku, zajmując dopiero dziewiąte miejsce w lidze, winy próbował odkupić za to w Lidze Europejskiej, gdzie awansował do ćwierćfinału eliminując po drodze Red Bull Salzburg i Panathinaikos. Do najlepszej czwórki rozgrywek nie udało się awansować, Belgów zatrzymał Hamburger SV.
Trenerem Standardu jest obecnie Dominique D'Onofrio. Dla cenionego w Liège fachowca jest to już trzecie podejście do pracy w klubie. Ostatnie dziesięć lat w historii założonego w 1898 roku zespołu jest zresztą nazywane "erą D'Onofrio". Standard Liège wrócił na europejskie stadiony, w sezonie 2009/10 grał w Lidze Mistrzów (trzecie miejsce w grupie), a następnie, o czym już wspominaliśmy, w Lidze Europejskiej. W ostatnich latach w belgijskim zespole występowało również kilku piłkarzy, którzy mocniej działali na wyobraźnię kibiców. Mowa choćby o Sérgio Conceição, Oguchi Onyewu, czy walczących obecnie na boiskach Premier League Milanie Jovanoviciu i Marouane Fellainim. Barw Stanadardu przez trzy sezon bronił również doskonale znany kibicom La Liga Mohammed Tchité.
Obecnie w składzie Les Rouches brakuje tak głośnych nazwisk, w akcji będziemy mogli jednak zobaczyć takich piłkarzy, jak Steven Defour, Axel Witsel, a może i Daniel Opare, z którym kilka lat temu wiązaliśmy tak wielkie nadzieje.
Spotkanie Standardu Liège z Realem Madryt odbędzie się na Stade de Sclessin, znanym także jako Stade Maurice Dufrasne, gdzie na co dzień występuje belgijska drużyna. Jak poformowała oficjalna strona klubu, na trybunach zasiądzie komplet widzów, czyli ponad trzydzieści tysięcy kibiców.
Standard Liège ogłosił, że pozyskał z Realu Madryt Daniela Opare. 19-letni piłkarz pochodzący z Ghany podpisze kontrakt na 3 najbliższe lata z opcją przedłużenia o kolejny sezon.
Opare, który najczęściej występuje na pozycji prawego obrońcy, siedem razy grał w barwach reprezentacji Ghany U-21, raz dostał powołanie na zgrupowanie dorosłej kadry.
Opare kontrakt z Realem Madryt podpisał w 2008 na cztery kolejne sezony. Od tamtego czasu występował w Castilli. Co ciekawe, w umowie o sprzedaży zawodnika znalazł się również zapis potwierdzający sparing obu drużyn, który odbędzie się w Belgii 17 sierpnia tego roku.
Od czasu, gdy skończył się sezon, do dnia dzisiejszego na Santiago Bernabéu pojawiło się ponad 100 pośredników zainteresowanych sytuacją poszczególnych piłkarzy ze szkółki Królewskich. Ta liczba na pewno wzrośnie, ponieważ zbliża się lato, a cała Hiszpania i Europa dokładnie znają utalentowanych zawodników z Valdebebas.
Cantera Realu Madryt będzie jednym z najgorętszych obiektów w tym okienku transferowym. Pośrednicy z całej Europy spotykali się ostatnio z Valdano, Pardezą czy José Ángelem Sánchezem. Pośrednicy pojawiali się z bardzo konkretnymi informacjami z pierwszej ręki, bardzo dokładnymi i konkretnymi, pytając o ceny.
Kluby, które wysłały swoich ludzi, chcą dostać solidnego młodego zawodnika za nieduże pieniądze. Tak naprawdę, jest to kontynuacja filozofii Realu Madryt, który oddaje zawodnika do innej drużyny, obserwuje jego postępy i potem decyduje czy dany piłkarz jest już gotowy do gry na najwyższym poziomie, to znaczy grze w pierwszej drużynie Realu Madryt. - Nie każdy czuje się dobrze w białej koszulce. To wielka presja - twierdzą działacze.
Nie będzie kłamstwem, jeśli stwierdzi się, że przez natłok reprezentantów różnych klubów obecnie dyrygenci Realu Madryt spędzają więcej czasu nad rozmowami o cenie za wychowanków niż nad transferami bohaterów okładek dzienników sportowych. W przypadku Maicona, Kolarova, Gerrarda czy De Rossiego negocjacje są bezpośrednie, to znaczy oba kluby wyznaczają sobie terminy i kiedy nadchodzi dany dzień, to podejmują decyzję. Może dojść do transferu, może nie dojść, ale nie ma takich spotkań, jakie obecnie odbywają się w Madrycie w sprawie wychowanków. Czasami Królewscy po prostu wysyłają fax i pytają o cenę. Tak było w przypadków rozmów z Benfiką i transferem Di Maríi.
Real ma w canterze kopalnię zdolnych chłopaków i kontynuuje swoją strategię. Nie sprzedaje takiego piłkarza, jeśli kupiec nie godzi się na opcję pierwokupu. Ten zapis zawsze musi być zawarty w kontrakcie dotyczącym wychowanka. Działacze wręcz zaczynają od tego każde negocjacje. Można więc powiedzieć, że cały czas na sprzedaż jest cała cantera. Wszyscy chłopcy mają cenę odejścia i ewentualną cenę pierwokupu.
Na razie największe zainteresowanie wzbudzają Marcos Alonso, Rodrigo, Alipio, Mateos, Sarabia, Mosquera, Adán, Opare i Gary. Ile w sumie może zarobić na nich Real Madryt? Sprzedaż tylko jednego z nich pokryje roczny budżet Castilli. Mówimy tutaj o kwocie około 4 milionów euro.
Bolton już zaoferował za kilku zawodników po 3 miliony euro. Benfica daje mniej, ale wciąż naciska. Jeśli wszyscy wymienieni odejdą, a przynajmniej większość, to klub zainkasuje na pewno ponad 15 milionów euro. Pieniądze zostaną przeznaczone na kolejny wielki medialny transfer.
Daniel Opare przybył do Realu Madryt Castilla w 2008 roku jako jeden z najbardziej obiecujących talentów na świecie. Teraz wszystko wskazuje na to, że 19-letni Ghańczyk przeniesie się do belgijskiego Standardu Liège.
Opare został zatrudniony przez Real Madryt po jego olśniewającym występie w barwach reprezentacji Ghany U-17 na Mundialu w Kanadzie. Młody prawy obrońca podpisał wtedy z madryckim klubem kontrakt na 4 lata, przez które miał łącznie zarobić 3 miliony euro. Jednak jego gra nie przekonała trenerów młodszych kategorii Królewskich. W dodatku piłkarza nie omijały kontuzje.
Opare nie został uwzględniony we wstępnej selekcji trenera reprezentacji Ghany, która uda się na Mundial do RPA. Teraz piłkarz, obwołany przez niektórych nowym Cafú, będzie starał się pokazać w lidze belgijskiej to, czego nie udało mu się zademonstrować w Madrycie.
Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!
RealMadrid.pl daje Ci możliwość wyboru skórek!
Jeśli jesteś zdolnym grafikiem, znasz html oraz css i chcesz stworzyć własną skórkę napisz do nas