Strona
Główna
Aktualności
Archiwum
Liga
hiszpańska
Puchar
Hiszpanii
Liga
Mistrzów
Piłkarz Miesiąca
Skład
Galeria
Stadion
Mecze Realu
Real Cafe
Historia
Trofea
Królowie
Strzelców
Trenerzy
Prezydenci
Typowanie
Królewscy
kibice
Księga Gości
Kontakt
Współpraca
|
Urodzony: 4 lipca 1926 w Buenos Aires - Argentyna
Wzrost - 175 cm
Waga - 74 kg
Pozycja - Środkowy napastnik
Kluby
-
River Plate Buenos Aires - Argentyna - 1942 -
1945
-
Huracan Buenos Aires - Argentyna - 1946
-
River Plate Buenos Aires - Argentyna - 1947 -
1948
-
Millonarios Bogota - Kolumbia - 1949 - 1953; 292
mecze - 259 goli
-
Real Madryt - Hiszpania - 1953 - 1964; 624 mecze
- 405 goli
-
Espanyol Barcelona - Hiszpania - 1964 - 1966; 81
meczy - 19 goli
Osiągnięcia
-
Mistrz Argentyny 1947
-
Mistrz Kolumbii 1951, 1952, 1953
-
Mistrz Hiszpanii 1954, 1955, 1957, 1958, 1961,
1962, 1963, 1964
-
Łącznie 12 tytułów mistrzowskich oraz 10 króla
strzelców
-
Triumfator Pucharu Hiszpanii - 1962
-
Triumfator Pucharu Mistrzów - 1956, 1957, 1958,
1959, 1560
-
Triumfator Pucharu Interkontynentalnego - 1960
-
Najlepszy strzelec w dziejach Pucharu Mistrzów -
49 goli
-
Reprezentacja Argentyny - 1947 - 1948; 7 meczów
- 7 goli
-
Triumfator i król strzelców Copa America '47
-
Reprezentacja Hiszpanii - 1957 - 1961; 31 meczów
- 23 gole
-
Występy w nieoficjalnych meczach reprezentacji
Kolumbii
-
Najlepszy w plebiscycie "France Football"
piłkarz Europy 1957 i 1959
-
Ogółem zdobył 766 goli
Alfredo Di Stefano urodził się w Argentynie, jednak
przez całe swoje życie zdołał uzbierać trzy obywatelstwa - argentyńskie,
kolumbijskie i hiszpańskie. Przez te trzy właśnie państwa wiodła
kariera "Don Alfredo" nazwanego tak przez hiszpańskich kibiców.
Właściwie miał jedną wadę, nie zdążył zyskać w swoim kraju należnej
mu sławy. W I lidze argentyńskiej zadebiutował już jako 17-latek,
ale nie powalił widzów na kolana. Potem grał w rezerwach, odszedł do
Huracanu i powrócił dopiero do River po tym jak gwiazda linii napadu
Adolfo Pedernera został sprzedany do Atlanty. Był rok 1947, jedyny w
pełni udany w argentyńskim rozdziale kariery Di Stefano. Zdobył
mistrzostwo kraju, tytuł króla strzelców z 27 bramkami oraz wraz z
reprezentacją wygrał Copa America, zdobył również tytuł króla
strzelców na tej imprezie. Według statystyków były to jego jedyne
występy w barwach Argentyny. Wtedy za rządów Juana Perona znaczenia
nabrały ruchy związkowe, które to otrzymywały coraz to nowe
przywileje, tylko sytuacja piłkarzy nie ulegała zmianie. Zawodnicy
zaczęli strajkować, ale gdy i to nie przyniosło rezultatów zaczęli
emigrować za granicę. Cel był jeden - Kolumbia. Właśnie tam były
wielkie pieniądze. Grupa ludzi dorobiła się fortuny na wydobyciu
ropy. Poszukiwali rozrywki i stwierdzili, że najlepszą daje futbol.
Wkrótce w kraju pojawiało się setki imigrantów, również z Europy. Znalazł
się tam również Di Stefano. Trafił do najbogatszego klubu
Millonarios Bogota gdzie został parterem swojego dawnego idola Ad olfo
Pedernery, tego samego, którego zastąpił w River. Był już wielką
gwiazdą, zdobywał wszystko co się dało. Piłkarze zarabiali krocie,
bo wszystkie pieniądze trafaiły do nich - nikt nie miał zamiaru płacić
odstępnego klubom, z których przychodzili. Sielankę przerwała FIFA,
która uznała, że to liga pirata, że kolumbijczycy uprawiają
futbolowy rozbój w czystej formie i zabroniła utrzymywania z nimi
jakichkolwiek kontaktów. Di Stefano otrzymał obywatelstwo swego nowego
kraju, ale barw bronić jego nie mógł, bo z Kolumbią nikt nie chciał
grać - groziło to usunięciem z FIFA. Raz zniknął szybko, okazało
się, że jego twórcy tak szybko jak zarobili pieniądze tak je
stracili. Milionerzy trafili za kratki, piłkarze uciekali z kraju tak
szybko jak się tylko dało. "Don Alfredo" zaryzykował
emigrację do Europy. W 1953 roku był już w Hiszpanii, tylko nie
wiedział gdzie zagra. Wojnę o niego toczyły Barcelona i Real. Wygrali
Królewscy, którzy mieli Santiago Bernabeu, który miał więcej pomysłów
w głowie od jego rywala z Barcy. Katalończycy do dzisiaj nie mogą
sobie wybaczyć, że Di Stefano przeszedł do Realu, a nie do nich.
Zaraz po przyjeździe było widać, że to wielki piłkarz. Gdy
utworzono Puchar Mistrzów przez pierwsze pięć lat Real rządził w
nim niepodzielnie. Największą w tym zasługę miał Di Stefano, który
nie tylko był łowcą goli, ale również wziął na siebie ciężar
prowadzenia zespołu. W podwójnej roli czuł się wyśmienicie.
Decydowały oczywiści umiejętności, ale również niemałe znaczenie
miały cechy charakteru. "Don Alfredo' nie był lubiany. Uwielbiał
rządzić i nie znosił sprzeciwu. Każdy kto próbował z nim konkurować
zazwyczaj szybko odchodził z klubu. Nie miał szans w Realu Brazylijczyk
Dida, który również uwielbiał rządzić. Bo władzą Di Stefano nie
dzielił się z nikim. Owszem, mógł podzielić się obowiązkami i tak
się stało gdy do Madrytu przybył Ferenc Puskas. Węgier wyręczył go
w zdobywaniu bramek, ale hierarchia w zespole pozostała nie naruszona,
"Don Alfredo" ponad wszystkim. Kariera Di Stefano nie spełniła
wszystkich jego oczekiwań. Nie dane mu było na przykład zagrać w
finałach mistrzostw świata. Wprawdzie w 1962 pojechał z Hiszpanią na
tą imprezę, ale nie zagrał ani minuty, bo najpierw był kontuzjowany,
a później się rozchorował. Później zresztą z reprezentacją już
nie zagrał. Dwa lata później odszedł z Realu do Espanyolu Barcelona,
ale należy to potraktować jako łagodne zakończenie kariery. W końcu
jednak wrócił do Realu, najpierw jako trener w 1982 roku, natomiast
teraz jest honorowym prezydentem Realu Madryt. |