• polski
  • english

Nie jesteś zalogowany! - Zaloguj się!

reklama

szukaj


 

aktualności

2014.04.23, godz. 17:16, FourFourTwo /

Chałaśkiewicz: Nie ma faworyta w tym dwumeczu

Wywiad udostępniony nam dzięki uprzejmości magazynu FourFourTwo.

– W pierwszym starciu Realu z Bayernem typuję remis 1:1, ale wcale nie zdziwię się, gdy tych goli zobaczymy dużo więcej. Oba zespoły potrafią zdobywać bramki i końcowy wynik może być znacznie wyższy – mówi Sławomir Chałaśkiewicz, który przez wiele lat z powodzeniem bronił barw klubów niemieckich.

Zdaniem firmy bukmacherskiej Fortuna, Bayern Monachium ma większe szanse na awans do finału Ligi Mistrzów niż Real Madryt. A według pana kto jest faworytem hiszpańsko-niemieckiej rywalizacji?
Dla mnie nie ma faworyta w tym dwumeczu. Przede wszystkim, obydwie drużyny grają poniżej oczekiwań w ostatnim czasie. Bayern miał swoje problemy w Bundeslidze i Lidze Mistrzów, kiedy nie grał w sposób, do jakiego przyzwyczaił nas na początku roku. Real z kolei też zawodzi kibiców w Primera Division. Miał walczyć o mistrzostwo Hiszpanii, ale raczej już mu się nie uda tego dokonać. W Lidze Mistrzów natomiast Królewscy z dużymi problemami wyeliminowali Borussię Dortmund. Po pierwszym spotkaniu wydawało się, że będzie to spacerek, a tymczasem w rewanżu wszystko wyglądało zupełnie inaczej i hiszpański klub miał dużo szczęścia, że to on zagra w kolejnej fazie tych rozgrywek. Na pewno nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że czeka nas bardzo ciekawa konfrontacja.

W miniony weekend Real nie grał w lidze hiszpańskiej, za to Bayern musiał się zmierzyć z Eintrachtem Brunszwik. Czy może mieć to jakieś znaczenie dla przebiegu środowego meczu?
Raczej nie. Jeżeli już, to chyba lepiej dla zawodników Bayernu, że grali i są w rytmie meczowym. Dla mnie właśnie najbardziej rzucało się ostatnimi czasy w oczy to, że niektórym podopiecznym Pepa Guardioli brakuje tego rytmu. Grali na przemian, a rotacja w składzie była naprawdę spora. Myślę, że z perspektywy Bawarczyków dobrze się stało, że mieli w weekend ligowe spotkanie do rozegrania.

Jaki scenariusz przewiduje pan w środowy wieczór na Estadio Santiago Bernabéu?
Wydaje mi się, że czeka nas mecz, w którym każda ze stron będzie miała swoje szanse. Pytanie tylko, czy Bayern będzie w stanie wykorzystać okazje, które sobie stworzy. Jeżeli tylko zdobędzie bramkę na wyjeździe, w rewanżu będzie mu się grało dużo lepiej. Uważam, że Real od początku będzie atakował, aby jak najszybciej strzelić gola, który „ustawi” mecz. Wiele w poczynaniach gospodarzy będzie zależało od tego, czy na murawie pojawi się Cristiano Ronaldo. Widzimy doskonale, że jest to taka postać, która dużo daje hiszpańskiej drużynie. Z pewnością zawodnicy Carlo Ancelottiego będą zadowoleni, jeśli nie stracą gola, a sami chociaż raz trafią do siatki rywali.

W Bayernie ze względu na kontuzję Manuela Neuera, który nie grał w ostatnim meczu ligowym, największą niewiadomą jest kwestia obsady bramki. Ile procent wartości, pana zdaniem, tracą Bawarczycy bez swojego podstawowego golkipera?
Neuer już wielokrotnie pokazywał, że w tych najtrudniejszych momentach potrafi wybronić groźne sytuacje. Jest to zawodnik, który bezapelacyjnie stanowi trzon bawarskiego zespołu i daje mu niezbędną stabilizację. Jego ewentualną absencję będzie bardzo ciężko „zatuszować”. Każdy piłkarz z pola gra zupełnie inaczej, gdy ma świadomość, że za jego plecami jest jeszcze ta ostatnia instancja, która potrafi zatrzymać rywali. Gracze Bayernu przyzwyczaili się już do dobrej gry Neuera i nic dziwnego. To bramkarz, który świetnie gra na przedpolu, stoi wysoko i potrafi dyrygować kolegami z bloku defensywnego. W środę Neuer przydałby się kolegom tym bardziej, że Real znakomicie gra z kontry i dłuższymi podaniami umie błyskawicznie przenieść ciężar akcji pod pole karne przeciwnika. Do przeciwstawienia się takiemu stylowi gry posiadanie bramkarza pewnie czującego się na przedpolu jest dużym atutem…

Na kim ciążyć będzie większa presja? Na Bayernie – jako obrońcy trofeum – czy na Realu, który jubileuszowego, dziesiątego Pucharu Mistrzów wyczekuje jak zbawienia już od dwunastu lat?
Zawsze większe ciśnienie towarzyszy obrońcy tytułu. Zwłaszcza w Lidze Mistrzów, gdzie od momentu jej powstania jeszcze nikomu nie udało się wygrać tych rozgrywek dwa razy z rzędu. Zawodnicy Bayernu będą pod większą presją tym bardziej, że z lektury niemieckiej prasy wynika, że w ich klubie mocno nastawiono się na powtórne wywalczenie tytułu najlepszej drużyny w Europie. Na pewno ekipa z Monachium ma ku temu możliwości, ale musi wrócić do formy, którą prezentowała na początku roku.

No właśnie. Mecz z Eintrachtem Brunszwik chyba nie uspokoił zbytnio fanów „Die Roten”…
Raczej nie. Widzieliśmy bowiem, że Bayern mocno się męczył z ostatnią drużyną w tabeli. Nie tłumaczyłbym tego występu oszczędzaniem się przed potyczką z Realem. Raczej potraktowałbym ten mecz jako potwierdzenie faktu, że drużyna z Allianz Arena zmaga się z kryzysem. Już wcześniejsze spotkanie z Borussią dobitnie pokazało, że wystarczy duża determinacja w poczynaniach rywala, aby bawarska jedenastka miała problemy z płynnością gry.

Czyżby – tak jak sugerują niektórzy – mistrzostwo Niemiec zostało zdobyte zbyt wcześnie i w szeregi Bayernu wkradło się pewne rozprężenie, którego efekty obecnie obserwujemy?
Ciężko powiedzieć. Według mnie, zdobycie mistrzostwa powinno mieć raczej wpływ mobilizujący na zespół. Świadomość bycia najlepszym powinna ułatwiać grę i wygrywanie w kolejnych meczach, a tymczasem dzieje się zupełnie inaczej. Jak dla mnie, Bayernowi brakuje przede wszystkim świeżości. Być może w pewnym momencie treningi zostały „podkręcone”, aby tej siły starczyło na finał Ligi Mistrzów. Nie można jednak wykluczyć i tego, że w niektórych głowach zaczęła funkcjonować myśl, iż skoro jest już tak wcześnie zdobyte mistrzostwo, nie trzeba się przykładać w takim stopniu jak wcześniej.

Niezależnie od rozstrzygnięć w Lidze Mistrzów, w Bayernie już myślą o kolejnym sezonie. Po Robercie Lewandowskim w Monachium ogłoszono niedawno podpisanie umowy z Sebastianem Rode. Dotychczasowy zawodnik Eintrachtu Frankfurt będzie faktycznym wzmocnieniem drużyny czy tylko raczej jej uzupełnieniem?
Raczej jedynie uzupełnieniem. Robert Lewandowski też nie będzie miał łatwo, ale powinien sobie poradzić w Monachium. Myślę, że będzie mu się tam grało nawet lepiej niż w Dortmundzie.

Nie tylko niemieckie media systematycznie spekulują o kolejnych transferowych działaniach Bayernu. Na jakie pozycje powinniśmy spodziewać się konkretów w pierwszej kolejności?
Jeżeli gdzieś Bayern potrzebuje wzmocnień, to przede wszystkim w obronie. To jest cały czas najsłabsza formacja tej drużyny. I bynajmniej nie chodzi mi tu o zawodników pokroju Laurenta Koscielnego, którego nazwisko w ostatnich dniach przewija się podaj najczęściej. To raczej nie ta półka, Bawarczycy potrzebują bowiem zawodników bardziej dynamicznych. Głównie potrzebni są środkowi obrońcy. W przypadku Dante wydawało się, że zapewni on pewną stabilizację z tyłu, ale i jemu zdarzają się proste błędy. Brakuje kogoś, kto w razie potrzeby wejdzie i nie spowoduje „uszczerbku na zdrowiu” drużyny.

Zgodzi się pan z opinią, że zwycięzca dwumeczu Real – Bayern to także kandydat numer jeden do końcowego triumfu w tegorocznej Lidze Mistrzów?
Osobiście widzę to trochę inaczej. Według mnie, w najlepszej formie – mentalnej i fizycznej – od pewnego czasu jest Atlético Madryt. W zespole prowadzonym przez Diego Simeone upatruję drużyny, która po finale 24 maja w Lizbonie wzniesienie puchar Ligi Mistrzów.

Komentarze [10]


2014.04.23, godz. 17:15, Vesna / realmadrid.com

Królewscy strzelają na Santiago Bernabéu

Już za kilka godzin na Santiago Bernabéu rozpocznie się półfinałowe spotkanie Realu Madryt z Bayernem Monachium. Królewscy powalczą o korzystny rezultat, który postawi zespół w komfortowej sytuacji przed rewanżem w Monachium. Aby mówić o dobrym wyniku, podopieczni Ancelottiego muszą nie tylko zachować czyste konto, ale również pokonać Manuela Neuera. Szanse są spore, co pokazuje świetna statystyka: Real Madryt zdobywał bramkę w siedemnastych kolejnych meczach Ligi Mistrzów na własnym stadionie.

Po raz ostatni Królewscy nie strzelili gola na Bernabéu w sezonie 2010/11, gdy w meczu półfinałowym ulegli FC Barcelona (0:2). W bieżących rozgrywkach zespół Ancelottiego radzi sobie w Madrycie bez zarzutów. Trzy wygrane w fazie grupowej (4:0 z FC København, 2:1 z Juventusem i 4:1 z Galatasarayem) oraz zwycięstwa przeciwko Schalke (3:1) i Borussi (3:0) doprowadziły Real Madryt do dzisiejszego pojedynku.

Komentarze [12]


2014.04.23, godz. 16:42, Banan / marca.com

Bernabéu dwunastym zawodnikiem

Bayern musi poczuć na własnej skórze, co oznacza gra na Bernabéu w Lidze Mistrzów. Takiego zdania są zarówno zawodnicy, jak i zarząd Realu Madryt przed dzisiejszym starciem z mistrzem Niemiec, które według wielu jest najważniejszą potyczką w sezonie.

Po tym jak opadły już emocje po zeszłotygodniowym zwycięstwie w Copa del Rey, teraz oczy wszystkich zwrócone będą na pojedynek między Realem Madryt i Bayernem. Czynnik własnego boiska może okazać się kluczowy. Wszyscy w Madrycie uważają, że Królewscy wcale nie są skazani na porażkę, a dwumecz będzie bardziej wyrównany niż może się wydawać. Oczywiście, madridistas czują przed Bawarczykami respekt, jednak doskonale zdają sobie sprawę z tego, jakim potencjałem dysponuje ich drużyna. Triumf w Pucharze Króla z pewnością doda podopiecznym Ancelottiego energii, która może okazać się niezbędna w potyczce z Niemcami.

Aby stawić czoła wyzwaniu, piłkarze i działacze Realu Madryt uważają za niezwykle istotne wsparcie Bernabéu. Włodarze Królewskich byli pod wrażeniem dopingu, jaki zaserwowali drużynie fani na Mestalla i teraz oczekują na Bernabéu tego samego, lecz ze zdwojoną siłą. Dyrekcja Blancos poprosiła zresztą o wsparcie nie tylko na stadionie, a już od samego przybycia autokaru z zawodnikami pod obiekt. Oczekiwanie pod Santiago na piłkarzy przed najważniejszymi meczami stało się już tradycją. W Walencji fani zdali sobie sprawę, że również mają wkład w osiągnięty sukces. Dlatego też teraz po raz kolejny mają zamiar pomóc swojemu zespołowi przed niezwykle istotnym spotkaniem. Tydzień temu po golu Bartry na 1:1 kibice zaczęli jeszcze intensywniej dopingować drużynę Ancelottiego, aż w końcu doczekali się nieziemskiego gola Garetha Bale'a.

Z wyżej wymienionych powodów, w Valdebebas i na Bernabéu są przekonani, że publiczność może na swój sposób strzelić dziś bramkę. Poza tym Florentino liczy na to, że gracze będą żądni rewanżu za pamiętną klęskę z Bayernem w Madrycie w rzutach karnych 25 kwietnia 2012 roku. Piłkarze z pewnością są pełni chęci na sportową zemstę.

Komentarze [19]


2014.04.23, godz. 16:04, Banan / marca.com

Hugo Sánchez: Real może podkupić Messiego

– Messi przechodzi przez ciężkie chwile, ponieważ nie czuje się w Barcelonie doceniany. Chodzi głównie o kwestie związane z kontraktem. Lionel nie jest szczęśliwy, nie jest zadowolony. W klubie powinni mu dać tyle, o ile prosi. Jeśli drużyna z Katalonii nie będzie ostrożna, niech uważa. Real Madryt może im podkupić Messiego – zaskakująco stwierdził w wywiadzie dla Bein Sport były napastnik Królewskich, Hugo Sánchez.

Komentarze [74]


2014.04.23, godz. 15:32, Banan / marca.com

Dwumecz ofensywnych tercetów

Ancelotti i Guardiola szykują się do półfinałowego starcia, przygotowując na woję swoją najcięższą artylerię – ofensywne tercety. Potyczka Realu Madryt z Bayernem jest atrakcyjna pod wieloma względami, a jednym z nich jest z pewnością siła ataku obu zespołów. Cristiano-Karim-Bale kontra Ribèry-Müller-Robben. Czołowe zderzenie pociągów na Bernabéu. 88 bramek tridente Królewskich kontra 58 tercetu z Bawarii. Trudno wyobrazić sobie, że w dwumeczu może zabraknąć goli.

Carletto może być spokojny. Cristiano jest już w pełni sił, więc Włoch będzie mógł wystawić najsilniejszą linię ataku. Próbkę indywidualnych możliwości ofensywnych zawodników Królewskich mogliśmy zobaczyć w wykonaniu Bale'a w zeszłotygodniowym finale Copa del Rey. Całą trójka z Tercetu BBC osiągnęła już barierę co najmniej dwudziestu goli, a Cristiano wynik ten pobił nawet dwukrotnie, choć przecież w obecnym sezonie musiał pauzować w sporej liczbie spotkań. 45 trafień to doprawdy imponujący wynik. Niemniej, 23 bramki Benzemy i 20 Garetha również robią wrażenie. Takie osiągnięcia z pewnością pozwalają wierzyć w to, że ofensywny tridente będzie w stanie skruszyć bawarski mur.

Guardiola jednak nie jest kulawy. Robben, Ribéry i Müller również potrafią napędzić strachu. Co prawda daleko im do liczb tercetu Realu, jednak 58 goli to wciąż dużo. Do tego należy dorzucić jeszcze 44 asysty. Siłą drużyny Pepa jest dodatkowo mocna ławka rezerwowych. Mandžukić w obecnym sezonie pokonywał bramkarza 26 razy, Pizarro 7, natomiast Götze 13. Królewscy nie mogą się cieszyć aż tak efektywnymi zmiennikami. W rzeczywistości mało która drużyna ma równie skutecznych dublerów. Kataloński szkoleniowiec dysponuje środkami, które pozwalają mu na odwrócenie losów spotkania w przypadku, gdyby gra nie układała się po jego myśli.

Komentarze [15]

 

- Archiwum -

archiwum

gorące tematy

profil

Pamiętaj, że sposób wyświetlania Aktualności i Komentarzy zawsze możesz dostosować do swoich potrzeb!

- Twój profil -

reklama

Sklep Realu Madryt

skórki

RealMadrid.pl daje Ci możliwość wyboru skórek!

Jeśli jesteś zdolnym grafikiem, znasz html oraz css i chcesz stworzyć własną skórkę napisz do nas

dołącz do nas



reklama